24

Tyle się teraz mówi o kulcie młodości. Że nie ma starych ludzi w telewizji, że każdy za wszelką cenę chce się pozbyć zmarszczek i przebarwień. Że kiedyś tak nie było i nasze czasy można sobie w dupę wsadzić. A ja mówię: nasze czasy odarły tylko starość z narosłego wokół niej romantycznego mitu. Nikt już nie udaje, że to okres radości i pogodzenia się z życiem. Starość to samotność, ból i opuszczenie. A przede wszystkim, starość to bliska śmierć.

Mam dziewiętnaście lat. Moja twarz jest gładka jak powierzchnia lustra, nic mnie nie boli, mam wszystkie zęby(choć w zeszłym roku omal nie straciłam czterech przednich), kontroluję własne organy wewnętrzne, mogę w każdej chwili wstać i pójść do kuchni po szklankę wody. W dodatku sikam na religię, bo mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby porzucić mój jałowy hedonizm, nałożyć włosiennicę i pójść na kolanach do Watykanu. Mam duże, ciemnoniebieskie oczy w zestawie z długimi, czarnymi rzęsami.

Starość odbierze mi wszystko.

Moje oczy zmniejszą się do rozmiarów pistacji. Bez pomocy innych nie dojdę nawet do drugiego pokoju. Zamiast w ustach, będę trzymać własne zęby w pierdolonej szklance. To takie upadlające. Jak będę żyć, nie mogąc już udawać, że nie umrę?

Zapamiętajcie sobie: nie ma w życiu nic ponad młodość. Ten stary pederasta Oscar Wilde miał rację. Starość odbiera ludziom godność. Nie ma większego poniżenia. Po prostu nie ma.


17

Wkurwiają mnie bannery z prośbą o pomoc Darfurowi. Typowy zamydlacz sumienia.

Czy chociaż jedno dziecko nie umarło z głodu dzięki temu, że sobie taki palant wstawił na stronę bannerek z kropelką? Czy chociaż jeden żołnierz postanowił nie strzelać, czy chociaż jedna kobieta nie została zgwałcona?

NIE, NIE I JESZCZE KURWA RAZ NIE!

Jeśli ktoś chce pomóc, niech tam jedzie, napisze reportaż, książkę, cokolwiek. A bannery niech wsadzi sobie w dupę.

P.S. Nie mam internetu, kurwa jego mać…


2

Dzisiejsza polityczna poprawność ma fałdy i zwisającą skórę.

Kobieta z tej okładki wygląda obrzydliwie: ma uda wielkości nogi krowy wiszącej na haku w rzeźni, skóra z tłustego brzucha zwisa w postaci fałdów, a jej ramię jest szerokości mojej szyi. Dodajmy do tego komputerowo zlikwidowany celluit. Dlaczego więc została cover girl? Ktoś chciał zaprotestować przeciwko wychudzonym modelkom. Idiotyzm tego pomysłu jest oczywisty: jak można przeciwstawiać jedną chorobę drugiej? Przecież otyłość szkodzi zdrowiu i niejednego już doprowadziła do grobu, tak samo jak anoreksja.

Media w imię politycznej poprawności nazywają wylewający się zewsząd tłuszcz i nogi o gabarytach słonia kobiecymi kształtami. Umyka im to, że za byciem grubym nie stoi żadna ideologia każąca odrzucić przyjęty konwenansami model kobiecego ciała. Grube są grube, bo za dużo jedzą i za mało ćwiczą. Wolą jeść na kanapie Marsy, niż iść na siłownię. Nagonka na szczupłe dziewczyny wynika z czystej zawiści. A przecież nikt nie jest winny zerowej atrakcyjności fizycznej grubasek oprócz ich własnego lenistwa i zaniedbania.

A co ja uważam za atrakcyjne? Nie wystające żebra, nie wielkie głowy na chudych szyjach, ani też nie tyłki, które mieszczą się tylko w rozmiarze 46. Normalność. Szczupłość, ale nie chorobliwą chudość. Nie popadajmy w skrajności. Nie przeciwstawiajmy ludzkich szkieletów ludziom-słoniom. Promujmy zdrowie!