2
Kobieta z tej okładki wygląda obrzydliwie: ma uda wielkości nogi krowy wiszącej na haku w rzeźni, skóra z tłustego brzucha zwisa w postaci fałdów, a jej ramię jest szerokości mojej szyi. Dodajmy do tego komputerowo zlikwidowany celluit. Dlaczego więc została cover girl? Ktoś chciał zaprotestować przeciwko wychudzonym modelkom. Idiotyzm tego pomysłu jest oczywisty: jak można przeciwstawiać jedną chorobę drugiej? Przecież otyłość szkodzi zdrowiu i niejednego już doprowadziła do grobu, tak samo jak anoreksja.
Media w imię politycznej poprawności nazywają wylewający się zewsząd tłuszcz i nogi o gabarytach słonia kobiecymi kształtami. Umyka im to, że za byciem grubym nie stoi żadna ideologia każąca odrzucić przyjęty konwenansami model kobiecego ciała. Grube są grube, bo za dużo jedzą i za mało ćwiczą. Wolą jeść na kanapie Marsy, niż iść na siłownię. Nagonka na szczupłe dziewczyny wynika z czystej zawiści. A przecież nikt nie jest winny zerowej atrakcyjności fizycznej grubasek oprócz ich własnego lenistwa i zaniedbania.
A co ja uważam za atrakcyjne? Nie wystające żebra, nie wielkie głowy na chudych szyjach, ani też nie tyłki, które mieszczą się tylko w rozmiarze 46. Normalność. Szczupłość, ale nie chorobliwą chudość. Nie popadajmy w skrajności. Nie przeciwstawiajmy ludzkich szkieletów ludziom-słoniom. Promujmy zdrowie!
1
Nagle stałam się Kimś. Wszyscy zaślepieni Jedynie Słuszną Ideą postanowili zagarnąć mnie dla siebie i dla mnie, DLA MNIE!! wszczynają burdy i awantury. Feministki chodzą po ulicach i wyją jak stado kotów, żebym mogła wyskrobać sobie dziecko łyżką z brzucha, żebym je usunęła jak się usuwa trzeci migdał albo wyrostek.
Konserwatyści chcą, żebym żyła zgodnie ze swoim przeznaczeniem i możliwościami, a więc rodziła jedno dziecko za drugim i gotowała ogórkową dla męża.
Zaszczycona poświęconą mi uwagą, z wdzięcznością proszę tylko, żeby się łaskawie ode mnie odpierdolić i nie wykorzystywać zagadnienia mojej wolności w celu osiągnięcia szeroko pojętych korzyści.