10

Postanowiłam nakręcić film. Obmyśliłam już wszystko.

Bohaterem będzie oczywiście lewicujący gej, arabskiego pochodzenia. Jego najlepszymi przyjaciółmi będą:

- uwolniona od męskiego ucisku stara panna(gruba, ale szczęśliwa), segregująca odpady

- wesoły socjalista. Biedny, bo przecież pieniądze śmierdzą, a wszyscy kapitaliści to krwiopijcy. Czarny, ateista, nienawidzący ludzi wierzących, bo to fanatycy i odgryzają małym dzieciom głowy. Religia to opium dla mas, będzie mawiał.

Do ich wesołej kompanii będą należeć jeszcze: lesbijka, samotna matka i inwalida bez nogi.

Akcja będzie się dziać gdzieś na stepach Afryki. W fabułę wplotę aborcję i marsz w imię wolnej Palestyny. Bohaterowie będą rozprawiać o globalnym ociepleniu, dziurze ozonowej i podnoszeniu się poziomu oceanów. Koniec będzie tak bezsensowny, że wszyscy zachwycą się nowatorstwem pomysłu i artyzmem sceny. Krytycy będą zabijać tasakami tych, którzy odważą się pisnąć słówko negujące mój geniusz.

Mój hiperultramegakosmicznie poprawny politycznie film szturmem zdobędzie wszystkie festiwale, aż w końcu przyznają mi Oscara. Na ceremonię przyjdę we własnoręcznie uszytym ponczo i sukience z firanki. Ach, jaka oryginalna, powiedzą. Odrzuciła patriarchalne wyobrażenie kobiety, każące jej być ładną i golić nogi. Za nagrodę podziękuję mamie, która urodziła mnie metodą in vitro(nie potrzebowała mężczyzny do szczęścia). Następnego dnia będe oskarżać Oscary o rasizm i szowinizm. Przejdę do historii kina, a moje zdjęcie będzie wisieć w domu każdego słusznego, jeżdzącego rowerem zamiast samochodem, obywatela.


6

Tę historię opowiedziała mi dzisiaj moja współlokatorka.

W szpitalu poznałam kobietę, która była żoną Irakijczyka. Wzięli ślub po trzech latach znajomości, następne sześć spędzili w Polsce. Nie skarżyła się na nic, czuła się szczęśliwa. Urodziła dwóch synów. Nic nie zapowiadało nadchodzącego koszmaru.

Kiedy poleciała z mężem do Iraku, pierwszego dnia otoczyła ją cała jego rodzina. Zamknęli ją w czymś rodzaju bunkru, zabrali dzieci. Przez kilka miesięcy była codziennie gwałcona przez jego kuzynów, wujów, siostrzeńców. Po jakimś czasie pozwolili jej na odwiedziny chłopców dwa razy w tygodniu. Ocierała ich skórę o betonowe ściany, żeby krewni męża uwierzyli w tajemniczą chorobę, którą można wyleczyć tylko w Polsce. W końcu ją wypuścili. Teraz leczy się na wszystkie możliwe choroby weneryczne, jest w trakcie rozwodu.

Edycja: ta notka nie miała na celu eskalacji nienawiści do muzułmanów. Nie pozwalam na rasistowskie komentarze w stylu: bo te Araby to głupie som.