63

Nienawidzę mediów. Przysięgam, nienawidzę. A jeszcze bardziej nienawidzę ludzi, którzy budują na podstawie informacji telewizyjnych własny obraz rzeczywistości. Nie rozumieją, jakim manipulacjom są poddawani. Nie potrafią analizować docierających do nich wiadomości. Zapychają sobie mózgi rozjechanymi na autostradach dziećmi, rozbitymi autokarami i pływającymi w Wiśle zwłokami noworodków. Skąd w ludziach ta żądza tragedii? Mój ojciec przy niedzielnym obiedzie informuje nas, kto i gdzie umarł. Jezu, słyszę w jego głosie żal, kiedy w krwawym wypadku nie ma ofiar śmiertelnych!

“Podnieśli nam czynsz pięć razy!” krzyczeli ostatnio mieszkańcy jednego z bloków w Siedlcach. Dziennikarze z pianą na ustach zaczęli piętnować niegodziwców. Mąż przyjaciółki mojej matki dotarł do dokumentów pokazujących wysokość tego czynszu. Wynosił oszałamiającą kwotę 60 złotych. 5×60=300. Trzysta złotych. Nie zaklnę, choćbym chciała.

Widziałam Brygidę Grysiak. Całkiem przeciętna kobieta.


62

Czemu dziewczyny dają się bzykać starym pierdzielom? Przecież taki facet oznacza same problemy. Łysieje. Nie staje mu. Ciągle musi chodzić do lekarza: a to wątroba, przeżarta litrami wódki, a to oczy, zniszczone oglądaniem Playboya pod kołdrą, żeby mama nie widziała. Nie lepiej znaleźć sobie młodego, jurnego faceta, którego problemy wieku średniego jeszcze nie dotyczą? Nie lepiej razem oszukiwać się, że młodość trwa wiecznie, a śmierć nie istnieje? Po co oglądać codziennie czyjąś pomarszczoną twarz? Po co być starym, będąc młodym?


61

Bo przecież ja nie istnieję: istnieją tysiące luster, które mnie odbijają. Z każdą zawartą znajomością rośnie zbiór zjaw na mój wzór. Gdzieś mieszkają, gdzieś się mnożą. Ja sam nie istnieję. [Nabokov, Oko]

Przed wyjazdem zostałam na dwa dni całkiem sama w mieszkaniu. Po pierwszych trzydziestu minutach euforii mój entuzjazm opadł. Po czterdziestu ośmiu godzinach zaczęłam dostawać psychozy. Moja kurtka wyglądała w lustrze jak płaszcz śmierci. Wychodzi więc na to, że nie mogę mieszkać ani sama, ani ze starymi, ani z kimkolwiek innym. Pozostaje mi wataha wilków albo stado niedźwiedzi.

[kocham pulp, jarvis nigdy mnie nie opuści, zostanie ze mną na zawsze]


60

Na każdym blogu jest teraz to samo: skandale, opisy robienia loda, perwersyjny seks, nazywanie kobiet szmatami i kurwami, przeklinanie, obrażanie czytelników. Ileż można? Ja nie wiem, nie ma już normalnych ludzi? Cały ten blogowy świat wzbudza we mnie wstręt. Chyba naprawdę przestanę tu pisać.
Przysięgam, nie widzę sensu w sztucznym nakręcaniu popularności, jeśli nie ma się z tego żadnych pieniędzy. Wymyślanie obleśnych historyjek dla kasy jest zrozumiałe. Ale za darmo? Po co? Na co? Nie rozumiem, naprawdę.


59

pierwszy dzień świąt.
obejrzałam pottera w telewizji. dzięki harry’emu mogłam w pięć sekund poczuć obłędną miłość do christiana coulsen’a.

mam łzy w oczach, kiedy porównuję go do moich instytutowych towarzyszy.

tam głoduję, tu jem, piję, chodzę tu i tam.

o mój boże, maja, która nigdy nie mówiła mi cześć, maja, która rozmawiała ze mną tylko wtedy, kiedy moją towarzyską pozycją nie było dno, maja, która patrzyła na mnie z niechęcią, chce mnie mieć w znajomych na naszej klasie. ale ja przecież nie sprzedaję godności za numerek przy nazwisku, odrzuciłam więc jej zaproszenie i zostałam za to nazwana nienormalną. wiedziałam, że konfrontacja z mają nastąpi kiedyś, ale odkładałam to w czasie, czyżby to był błąd? nic do ciebie nie mam mój boże, czy całe cierpienie, które przez nią czułam, było niepotrzebne? to znaczy, że cały ten majowy ból był bezsensowny, nie istniała żadna przyczyna, która by go spowodowała, jezus maria, co za idiotyzm.

mój ojciec tak się schlał, że zasnął w łazience.


58

Rok 2007, a może 2006.

ja: czy kupowanie produktów z chin jest niemoralne?
m: co? nie. masz mnóstwo rzeczy z chin.
ja: ale jeśli jest tam komunizm, to czy kupowanie chińskich rzeczy nie jest pośrednim wspieraniem komuchów?
m: nie.

wypowiedź ekonomisty: izolacja ekonomiczna to nie rozwiązanie, trzeba inaczej.

Kupujemy nową kanapę. Stara śmierdzi sikami naszych zdechłych już jamników. Nowa, sprowadzana z Chin, miękka i wygodna.
W kuchni brzęczy przewyższająca mnie lodówka. Samsunga. Sponsora na Olimpiadzie w Pekinie. W portfelu mam kartę Visa, też sponsora na Igrzyskach. A komórka? A komputer?

20 marca, dwa dni temu.

ja: będziesz oglądał olimpiadę?
m: a czemu nie?
ja: a czemu tak? nie obchodzi cię łamanie praw człowieka?
m: zbojkotuj produkty z chin.
ja: zacznę.
m:to zacznij. zmień siebie.

Po tej rozmowie gorączkowo przeglądam wszystkie metki na ubraniach. Made in Portugal Bulgaria Turkey India. I tylko jebane bluzki z Benettona są oczywiście made in China. Nie, nie tylko. Jeszcze moja jedyna rzecz z Nike’a, bo choć nienawidzę ich szczerze, przed kupnem spodni dresowych na jogę nie mogłam się powstrzymać.

Moja matka, zafascynowana Chinami, nie chce słuchać o komunizmie. Jaki komunizm, tak zawsze odpowiada.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jedynym sposobem na nieprzykładanie ręki do dręczenia zwierząt, wojny w Darfurze i przymusowych aborcjach w Chinach, jest skok z okna.


57

Czuję się osaczona.

Idę do kina - obok mnie gej.
Idę do Sphinxa - kelner gej.
Oglądam You Can Dance - gej na geju.

Już nie mogę! Gdzie są hetero?