« 23 | Strona domowa | 25 »

24

Tyle się teraz mówi o kulcie młodości. Że nie ma starych ludzi w telewizji, że każdy za wszelką cenę chce się pozbyć zmarszczek i przebarwień. Że kiedyś tak nie było i nasze czasy można sobie w dupę wsadzić. A ja mówię: nasze czasy odarły tylko starość z narosłego wokół niej romantycznego mitu. Nikt już nie udaje, że to okres radości i pogodzenia się z życiem. Starość to samotność, ból i opuszczenie. A przede wszystkim, starość to bliska śmierć.

Mam dziewiętnaście lat. Moja twarz jest gładka jak powierzchnia lustra, nic mnie nie boli, mam wszystkie zęby(choć w zeszłym roku omal nie straciłam czterech przednich), kontroluję własne organy wewnętrzne, mogę w każdej chwili wstać i pójść do kuchni po szklankę wody. W dodatku sikam na religię, bo mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby porzucić mój jałowy hedonizm, nałożyć włosiennicę i pójść na kolanach do Watykanu. Mam duże, ciemnoniebieskie oczy w zestawie z długimi, czarnymi rzęsami.

Starość odbierze mi wszystko.

Moje oczy zmniejszą się do rozmiarów pistacji. Bez pomocy innych nie dojdę nawet do drugiego pokoju. Zamiast w ustach, będę trzymać własne zęby w pierdolonej szklance. To takie upadlające. Jak będę żyć, nie mogąc już udawać, że nie umrę?

Zapamiętajcie sobie: nie ma w życiu nic ponad młodość. Ten stary pederasta Oscar Wilde miał rację. Starość odbiera ludziom godność. Nie ma większego poniżenia. Po prostu nie ma.


Zostaw komentarz

(wymagane)

(wymagane)



Formatowanie Twojego komentarza
Wróć na górę | Pole tekstowe: Większy | Mniejszy